kocia banda

Kocia banda to nasze koty. Wszystkie to dachowce zabrane z azylu czy ulicy. W tej chwili mieszka z nami sześć kotów. Dyzia, Lenka, Sushi, Jovi, Kostek i Omlet. Koty dobrze dogadują się między sobą choć zdarza się im pokłócić. Każdy jest oczywiście wykastrowany. Przez jakiś czas byliśmy domem tymczasowym i w sumie poza Dyzią każdy z kotów miał być tymczasem. Jednak z różnych powodów zostały z nami na zawsze.

DYZIA
Od niej się wszystko zaczęło bo postanowiliśmy adoptować czarną kotkę.
Przygarnęliśmy ją z opolskiego azylu razem z Rózią.
Kochana kicia, która ma swoje zwyczaje a jednym z nich jest pchanie się nam pod kołdrę.


LENKA
Została złapana do sterylizacji a ponieważ to miziasta i kochana koteczka szukała domu.
Po odejściu Rózi postanowiliśmy zaopiekować się jakim tymczasowym kotem.
Została z nami na zawsze.


JOVI
Pochodzi z wrocławskiego podwórka.
Kociak, który zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia.
Mam do niego słabość co sprytnie wykorzystuje.


KOSTEK 
Kocurek, którego zabraliśmy z podwórka żeby znaleźć mu dom.
Jako maluszek uległ wypadkowi i stracił połowę tylnej łapki.
Na szczęście jakoś radził sobie na podwórku ale zima mogła być dla niego zbyt niebezpieczna.
Po odejściu Łatki postanowiliśmy, że Kostek zostanie z nami.
To kochany, dosyć nieśmiały kocurek.


SUSHI
Kolorowa koteczka, którą zabraliśmy do domu ponieważ była ranna.
Musiała mieć amputowaną połowę ogona.
Żal nam było wypuszczać ją znowu na ulicę więc szukaliśmy jej domu.
Skończyło się to tak, że została z nami na zawsze.


OMLET
Zabraliśmy go z podwórka razem z siostrą.
Milka znalazła dom a Omlet został z nami.
To wdzięczny i uroczy kocurek.
Powinien nazywać się Muffinek a nie Omlet bo jest taki słodki :)


Na zawsze w naszych sercach będą też koty, które od nas odeszły. 

RÓZIA
Adoptowaliśmy ją razem z Dyzią bo zauroczyła nas swoim wdziękiem.
Była mądrą, uroczą i przytulaśną kotką. Rózia odeszła od nas w maju 2011 roku.



ŁATKA
Zamieszkała z nami jako trzecia kotka z tego samego opolskiego azylu.
Nieśmiała kotka, która kochała arbuzy, melony, ogórki.
Łacia odeszła od nas 3 grudnia 2011 roku.


BAZYL
Zabraliśmy go z zajezdni autobusowej w Opolu. 
Mimo podwórkowej przeszłości świetnie odnalazł się w domu.
Słodziak i miziak. Kot, który uwielbiał być na kolanach.
W grudniu 2013 okazało się, że ma nieoperacyjnego guza na plecach.
Był z nami jeszcze przez sześć miesięcy - odszedł 20 maja 2014.

17 komentarzy:

  1. Piękne są wszystkie Twoje koty i Ty jesteś wspaniałą osobą. Zdolną ,mądrą ... Przypadkiem tu trafiłam dziś, ale na pewno chętnie nie raz tu jeszcze wrócę .Pozdrawiam Ciebie i przytulam wszystkie Twoje Kotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiłe słowa i zapraszam do zostania z nami :-)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Zawsze chciałam przygarniać koty z podwórka. Ja też posiadam kotkę o imieniu Łatka (szylkretkowy kot bez białych akcentów). Niedawno założyłam bloga o kotach - niestety, nie odnosi sukcesów takich jak Twój. Miałam zamiar tam pisać o pielęgnacji kotów i ich rasach i o mojej Łaci. Jednak chyba go usunę, gdyż on w porównaniu z Twoim jest najlepszy. Do tej pory oglądałam dużo blogów o naszych puszystych kulkach, lecz one były takie płytkie. Podziwiam Cię, i Twoją miłość do kotów jako że nie znam wielu ludzi, którzy tak jak Ty, potrafią pomóc (i się przemóc) kotom, których los nie dopisał. Myślę, że będę odwiedzać regularnie.
    Pozdrawiam, Szylkretka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiłe słowa :-) To nie takie proste, żeby blog zaczął odnosić sukcesy. Zresztą mój też wcale taki nie jest. Ale nie martwię się tym. Po prostu staram się pisać od serca o tym co dla mnie ważne.
      Mam nadzieję, że będzie do mnie dalej zaglądać. Zapraszam i pozdrawiam

      Usuń
  4. Przecudne KOTY !!!!!! I bardzo ciekawy blog. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzień dobry! Jak mija dzień? Właścicielce i wesołej gromadce? Postanowiłam pomóc je dokarmiać. Pozdrawiam, Ewa od kotów (4) :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam na blogu :-) U nas dni zawsze mijają kocio ale pewnie u Ciebie też bo w końcu cztery koty to też wesoła gromadka :-)
      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
    2. Nasze wysterylizowane, ale wychodzące, już przeczuwają wiosnę, a Rudy, to już nawet wieczorem nie bardzo chce do domu wracać. Ale to dlatego, że poczuwa się do bycia gospodarzem, bo mu przychodzą nie wykastrowani koledzy i znaczą teren, brrrr

      Usuń
  6. Koty piękne !!ale proszę mi napisać ,jak zabezpieczyć balkon na 2 piętrze!!mam 4 kotki !! Pozdrawiam serdecznie !! Anna Kon.

    OdpowiedzUsuń
  7. Koty piękne !!ale proszę mi napisać ,jak zabezpieczyć balkon na 2 piętrze!!mam 4 kotki !! Pozdrawiam serdecznie !! Anna Kon.

    OdpowiedzUsuń
  8. dzisiaj po raz pierwszy weszłam na ten blog(zaciekawiona artykółem w "kocich sprawach"), i musze przyznać,że bardzo mi sie spodobał :) masz fajne kotki :) .Sama mam w domu 3 takie pociechy :płochliwą i nieufną grubcię ze schroniska bez jednego oka;arogancką i zarazem kochana Milkę,oraz jej 1,5 roczna łaciatą córeczke Lusy,która zawsze daje brać się na ręce :) Dziękuje za uwagę i POZDRAWIAM
    14-letnia Ola z Redła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu za wizytę i przemiłe słowa. Przesyłam głaski dla Twoich kotów :-)

      Usuń
  9. Wzruszyła mnie historia Kostka... Takie białe kotki często są chorowite. A Kostek? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpukać ale Kostuś cieszy się dobrym zdrowiem :-) Oby tak dalej było :-)

      Usuń

Nakarm koty - zostaw komentarz :-)
Feed the cats - leave a comment :-)