poniedziałek, 12 listopada 2018

Na parapecie

To ostatnie zdjęcie Dyzi kiedy czuła się jeszcze w miarę dobrze.
Wszystkie kolejne to już takie zdjęcia, których nie chce się wspominać.
Dyzia uwielbiała wylegiwać się na słonecznych parapetach dużego pokoju.


Jesienne słońce tworzyło niesamowite obrazy. 


Nie tylko Dyzia doceniała uroki słonecznych parapetów.
Tu dla odmiany rozgościł się Omlecik.

sobota, 10 listopada 2018

Dyzia

Wczoraj w nocy odeszła Dyzia. Jej zdrowie pogorszyło się bardzo szybko. Leczenie nie przyniosło rezultatu. Miała czternaście lat i była ze mną i Karolem prawie od samego początku. Będzie nam brakować naszej czarnej królewny.

niedziela, 16 września 2018

Kanapowe życie

Kiedy siądę na kanapie zaraz zaczyna się oblężenie.
Różne konfiguracje ale zazwyczaj co najmniej trzy koty siedzą razem z nami.


Jovi uwielbia tak na mnie leżeć.


Jak widać nie dla wszystkich starcza miejsca na kanapie :-)


niedziela, 9 września 2018

Słodko-gorzko-nadbałtycko

Udało nam się wyrwać na klika dni nad morze. Karol trochę służbowo a ja całkiem rekreacyjnie.  Niestety z wielkim żalem muszę stwierdzić, że odechciało mi się urlopów nad naszym morzem. Kolejny raz się nacięliśmy na kwaterach. Starannie wybraliśmy miejsce na nocleg, zamówiliśmy pokój z dużym łóżkiem i łazienką. Na miejscu facet prowadzi nas do pokoju z dwoma kanapami i stwierdza, że ma tylko taki pokój. To co mnie zdenerwowało to fakt, że dla niego to było ok. Dziwił się, że my pierwsi mamy z tym problem. Dla niego pokój to pokój. Przeprosiny? Zapomnieć można. Znaleźliśmy na szczęście inny nocleg. Super nie było ale dwie noce można było przeżyć. Blisko morza i tego się trzymaliśmy. Wifi na kwaterach - jeszcze nie założyliśmy, coś nie działa itp. Jedzenie wege? Polecamy pierogi czyli wegetarianin jeszcze coś zje ale weganin to już jest bez szans. Kibelki przy plaży w wakacje owszem są ale teraz tylko w knajpch. Plaża w Jantarze była obrzydliwie zaśmiecona. Smutno mi trochę bo zawsze broniłam wyjazdów nad morze kiedy ktoś mówił że "lepiej do Chorwacji jechać". Dobrze, że mój ukochany Bałtyk to nie tylko Polska i jeśli zatęsknię pojadę choćby do Niemiec.

Na szczęście bylo morze, zapach, szum. Piasek pod stopami i muszelki.
Cudne zachody słońca. Obłędnie pachnące sosnowe lasy. 
Piękna pogoda i lenistwo. 






W Kątach Rybackich jest nie tylko morze ale i port na Zalewie Wiślanym.



Mieliśmy okazję pierwszy raz przeprawić się promem na Wiśle w drodze do Gdańska.





Na koniec wpadliśmy do Gdańska, który bardzo mi się spodobał.
Starówka jest przepiękna a jej położenie nad rzeką jest w pełni wykorzystane.
Zwiedziliśmy też statek muzeum Sołdek - naprawdę warto.