Po pierwsze: z serii jak uszczęśliwić kota.
Dać mu karton. Ostatnio za nazbierane punkty w programie partnerskim dostałam kino domowe. Kostek miał wielkie używanie. Nie wiadomo było co oglądać - film czy Kostka buszującego w kartonie :-)
Po drugie: dwa koty i księżyc tym razem w wersji zdjęciowej a nie rysowanej. Tylko księżyc jakiś taki mały :-)
Po trzecie: trzy koty w wersji balkonowo-leniwej. Ależ im czasem zazdroszczę tego wylegiwania.
Po czwarte koty kuźnickie. Na pierwszym zdjęciu kocur rezydujący na naszym podwórku. Na drugiej fotce z burym kumplem, który z tego co widzę jest domowym kotem wypuszczanym na podwórko. Czarnulek jest pod opieką Pani z sąsiedniego bloku.
Po piąte koty kuźnickie z opuszczonego domu. Udało się złapać kolejną kotkę ale uciekła przy próbie przełożenia z klatki łapki. Na pocieszenie złapał się czarny kocur. Od razu wykastrowany dziś wróci na swoje podwórko. Nawet nie wiecie jak się cieszymy, że mamy pomoc w naszej akcji. Śmiałam się wczoraj, że jest podział obowiązków: Basia łapie, Karol wozi do weta, ja sprzątam kuwetę i karmię :-)




















