poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Urlop

Ostatnie półtora miesiąca upłynęło mi na pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Dawno nie byłam taka zmęczona. To przez to, że miałam dużo dni pracujących a mój dzień to zazwyczaj nie osiem godzin a jedenaście. Wczoraj jak wyszłam z pracy o 20.30 to miałam ochotę się upić z radości, że to już koniec i zaczynam urlop. Bardzo mnie cieszy pogoda - w miarę ciepło, niebo chmurzaste ale nawet niech sobie pada. Byle nie te koszmarne upały. Mam nadzieję, że uda mi się trochę pobiegać.
Last month and half was very busy for me. Work, work and work. My working hours are longer than usual eight hours. So I am very tired. But now I'm having a little rest - vacation :-) I am glad that July's heat wave is over. I prefer this cloudy weather.

Dziś kiedy szłam na pocztę zobaczyłam tego liścia.
Nie wiem czemu ale urzekł mnie swoim pięknem.
Today when I was going to the post office
I took photo of this beautiful, little leaf. Simple beauty.


Spotkałam też te trzy wędrujące gołąbki
And I met this three walking pigeons

piątek, 15 sierpnia 2014

W końcu

Jakoś nie mogłam się za to zabrać. Ale w końcu jest - zdjęcie Bazylka do naszej ściennej galerii. Jeszcze tylko powiesić. Razem z Bazylkiem zawiśnie piękny kot, którego dostałam w prezencie od utalentowanej koleżanki.
Finally - photo of my beloved Bazyl is ready to hang on the wall. It took me so long because I couldn't to choose a right photo.  I'm going to hang this drawing of cat too. It's gift from my talented friend.



środa, 6 sierpnia 2014

Trochę fotografii

Fotografia zawsze była mi bliska. Może dlatego, że to pasja mojego taty i już w szkole podstawowej miałam swój pierwszy aparat - Smienę. Potem było liceum i oczywiście szczyt marzeń czyli Zenit 122. Kiedy po liceum byłam w szkole pomaturalnej uczyłam się fotografii. Dostałam też wtedy nowy aparat Minoltę. To był przeskok technologiczny. Ale większy był jeszcze przede mną. Bo nadeszła fotografia cyfrowa. W końcu miałam swój pierwszy aparat cyfrowy - znowu była to Minolta - dość zaawansowany ale jednak kompakt. Służył mi aż do zeszłego roku kiedy dostałam wymarzoną lustrzankę - Nikona. Uwielbiam robić nim zdjęcia. Na przykład podczas spaceru po wrocławskim rynku i okolicach. /Tu można zobaczyć ten sam spacer oczami mojego taty/







Teraz do pomocy mam także moją Nokię, którą zawsze mam przy sobie. I mogę zrobić całkiem fajne zdjęcia. Choćby tak jak dziś na przejażdżce rowerowej.







Mimo, że uczyłam się fotografii nie jestem dobrym fotografem. Nie umiem osiągnąć takich efektów jakie bym chciała. Wiem, że mogłabym ćwiczyć i eksperymentować ale brakuje mi czasu i pewnie zapału. Tym co mnie ogranicza jest też moja obawa jeśli chodzi o fotografowanie ludzi. Stresuję się kiedy chcę zrobić zdjęcie ludziom widzianym na ulicy. Nie wiem czemu zakładam, że ich zdenerwuję. Potem nie wiem czy mogę takie zdjęcie opublikować. Same stresy :-)
Może z czasem będę okrywać dalej swoje możliwości fotograficzne. Mam nadzieję, że znajdę pasję i czas aby rozwijać swoje umiejętności. Krok po kroku.


sobota, 2 sierpnia 2014

Porządki i koty

Dziś zrobiłam sobie dzień gospodarczy co oznacza wielkie porządki. Ładnie się to zgrało z pytaniem jakie zadała mi Dorota ma kota - Efcia, jak ty sobie z taką ferajną radzisz z wszechobecną sierscią? Może masz jakiś patent na futrzaka?

No cóż wstyd się przyznać ale jedyna szczera odpowiedź to - nie radzę sobie kompletnie. Furto jest wszędzie. Może mój blog powinien nazywać się efka i koty i futro. Oboje z mężem nie należymy do pedantów. W sumie ja to jestem po prostu bałaganiarzem. Chcę mieć czysto, ładnie i porządnie ale mi nie wychodzi. Nie wiem jak utrzymać stały porządek w domu a oczywiście zwierzaki mi w tym nie pomagają.

Kocham te moje futrzaki bardzo ale czasem myślę, że ogolenie ich na łyso nie było by głupie :-) A tak mamy  sierść w łóżku bo koty z nami śpią, w wyjętych z pralki ciuchach a czasem nawet w świeżo zaparzonej herbacie. Rolki do czyszczenia futra kupuję hurtowo i mimo, że przed wyjściem się rolkuję mam zawsze rolkę w pracy. Bo i tak nagle zmaterializuje się futro.

Cleaning it's difficult issue in our home. We are not pedantic and our six cats don't help us in housekeeping. There is a cats cur everywhere in our house. Sometimes I think it would be a good idea to shave them bald :-) 

Na szczęście poza naszym sześciokocim stadkiem mieszka z nami kilka kotów, które nie gubią futra.
Fortunately we have some cats that don't loose their fur.

Wszelkie niebieskości to moje ulubione kolory
więc znalazło się u nas miejsce dla trzech niebieskich kotów.
Największego kupiłam za grosze na wyprzedaży i nazwałam Niebieskie Migdały.
Granatowy to chyba brytyjczyk - niebieski i dobrze zbudowany. Też okazja z wyprzedaży.
Ten kraciasty to kotek materiałowy, którego bardzo lubię.
Kupiłam go na bazarku Forum Miau.
Blue is my favourite color so I have three blue cats.


Razem z książkami o kotach mieszka od niedawna ten białasek.
/Od jakiegoś czasu obiecuję sobie też napisać o wszystkich kocich książkach jakie mam
- może się w końcu uda/
With cats books lives this little white fellow.


Tego kota klamkowego kupiłam na jednym z kocich spotkań we Wrocławiu.
This is hand made brown cat.


A ten rudasek też pochodzi z bazarku na Forum Miau. Mieszka sobie w kuchni ale mamy teraz remont i już nie bardzo będzie pasował kolorystycznie. Więc muszę mu znaleźć nowy kącik w domu.
And this little ginger kitten lives in our kitchen.

wtorek, 29 lipca 2014

Kolacja

Wczoraj wróciliśmy do domu bardzo późno. Okazało się, że kocie miski są puste i sądząc po ich zachowaniu musiały być puste już jakiś czas. Gdy podałam im jedzenie wszystkie zgodnie dopadły miski i mogłam zrobić im takie zdjęcie. Kotki jedzą w pokoju bo mamy remont kuchni.
Yesterday we returned home very late. Cat's bowls were empty and six hungry cats were waiting for dinner. They were eating together so I took this photo. Cats eat in the room because we have repairs in the kitchen.