czwartek, 17 kwietnia 2014

Coś na drobiazgi

Ten rok nie zaczął się dla mnie dobrze jeśli chodzi o twórczość. Wbrew pozorom nadmiar wolnego czasu, który miałam przez dwa miesiące nie rozbudził mojej weny. Wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że cokolwiek robię to mi nie wychodzi a moja prokrastynacja szalała na całego. Na szczęście wygląda na to, że powoli odkopuję się z tego stanu. Cieszy mnie to bo nietworzenie prowadzi u mnie do frustracji. Ostatnio humor poprawiły mi takie trzy pudełeczka na drobiazgi.

Czarna kotka - drewniane pudełko na herbatę
Black kitty - wooden box for tea



Na dachu - drewniane pudełko 
On the roof - wooden box



Dwa koty - drewniane pudełko
Two cats - wooden box


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Na podwórku

Wyszłam dziś na chwilę z aparatem przed blok. Pogoda dziś jest zmienna - co chwilę pada, zaraz potem świeci słońce. Wszystko jest za to niesamowicie zielone, intensywne i piękne. Lubię nasze osiedle bo mimo, że to bloki ma taki kameralny klimat. Widok z obu okien mam na zielone drzewa i inne budynki. Jest tu spokojnie i cicho bo jesteśmy odsunięci od głównych dróg.
There are few photos I took today just before my block of flats. I really like my estate because it is green and quiet.



Niby mlecze to chwasty ale ja uwielbiam kiedy kwitną te małe słoneczka.






sobota, 12 kwietnia 2014

Naszkicowane

Po pierwsze dziękuję Wam za słowa wsparcia dla Bazylka. Leży wtulony we mnie kiedy to piszę. Jest przekochanym kocurem. Jeździmy z nim Bazylka do świetnego chirurga. Niestety z tego co mówi próba wycinania skończyłaby się wielką niegojącą raną a i trudno byłby wyciąć wszystko bo tam zaraz jest kręgosłup. Ja jestem daleka od męczenia Bazyla na siłę skoro wet mówi, że nie ma szans aby się taki zabieg udał. Ten guz jest większy niż moja dłoń i wciąż się powiększa :-( Dlatego obserwujemy Bazylka i mam tylko nadzieję, że nie przegapię momentu kiedy zacznie być źle :-(

Po drugie miło mi bardzo bo kilka nowych osób odezwało się w komentarzach - witam Was serdecznie i mam nadzieję, że będziecie dalej zaglądać do efki i kotów :-)

A teraz żeby nie było za smutno to kilka kocich szkiców z ostatniego okresu. Ja najbardziej lubię śpioszka na dywanie. Czy Wasze koty też się tak rozkładają na środku podłogi?
Here are some of my latest cat sketches. My favourite is cat  sleeping on the carpet. My cats love to sleep in the middle of the floor.








Smutny dzień inspirowany przez Pomarańczowego kota 
Sad day inspired by Pomarańczowy kot



Spotkanie pod księżycem / Meeting under the moon



środa, 9 kwietnia 2014

Wiosna na całego

Uwielbiam wiosnę. W tym roku przyszła bardzo szybko. Drzewa najpierw rozkwity a teraz zrobiło się zielono. Dla mnie wiosna przyniosła zmianę w postaci nowej pracy. Przyzwyczajam się i zapoznaję ze wszystkim. Drugi pozytyw jest taki, że wraca mi wena twórcza co mnie bardzo cieszy bo ostatnio miałam wrażenie, że nic mi nie wychodzi. Koty oczywiście cieszą się wiosną i pogodą balkonując na całego.

Sushi chyba tęskni czasem za bieganiem po dworze
I think that Sushi sometimes miss her life on the backyard


Bazylek kocha słoneczko i serce mi się kraje, że to już chyba jego ostatnia wiosna. Raczej już nie ma szans na zoperowanie guza. Specjalnie nie pokazuję go wam na zdjęciach bo to zbyt smutne. Całe szczęście, że jest usytuowany na plecach i Bazyl dobrze funkcjonuje mimo niego. Staramy się cieszyć każdym dniem z Bazylkiem. Oby jak najdłużej był z nami.
This is probably last spring for Bazyl. He has a tumor and we don't know how long he will fell good. We are hoping that his comfort will last as long as possible. For now he enjoy the sun and spring.


Joviś zagląda z balkonu do domu. Uwielbiam te różowe uszka i nosek.
Jovi and his pink nose and ears - I love them.


Lenka też korzysta z ciepełka. Jest jedynym kotem, który nie korzysta z klapki. Więc nie spędza na balkonie tyle czasu co inne koty. I musimy pilnować, żeby nie zamknąć jej jak idziemy do pracy.
Lenka is the only cat who can't use cat flap. We have to be carefull not to close her on the balcony when we are going to work.


A tu znowu nasze balkonowe kwiatki :-) 
Bazyl, Dyzia, Sushi, Jovi oraz kawałki Lenki i Omleta
Our furry flowers :-)


Czarne koty Dyzia i Bazyl /w skrzynce/
Our black cats - Dyzia and Bazyl /in flower box/

piątek, 21 marca 2014

Pierwszy dzień wiosny w Brzegu

Pierwszy dzień wiosny uczciłam małą wycieczką. Spotkałam się moimi rodzicami w Brzegu, który jest w połowie drogi pomiędzy Wrocławiem a Opolem. To nieduże miasto ale ma swój wdzięk. Szkoda tylko, że na rynku i w okolicy prawie nie ma kafejek, wiele lokali stoi pustych. Na szczęście udało się nam znaleźć i kawiarenkę żeby wypić kawę i herbatę z ciachem a w rynku działa restauracja i dobry obiad też się udało zjeść. Dobrze, że wzięłam aparat bo aż chciało się robić zdjęcia.
Yesterday I spent few hours in Brzeg with my family. It is a small town located 50 km from Wroclaw. The weather was great and we had wonderfull walk. And I had the opportunity to take some photos.


Wyjątkowy most z kratownicy
The bridge


Przy wczorajszej pogodzie zamek prezentował się bajkowo.
I zamek i park są zadbane i w bardzo dobrym stanie.

The Castle of Silesian Piasts





Brzeskie uliczki
Streets of Brzeg


 

 Spacer nad Odrą zachwycił mnie widokami i przestrzenią.
On the river Odra





Malownicze detale
Few details




Coraz mniej już takich miejsc, które działają i pamiętają stare czasy.
Prawda, że wygląda to jakby czas zatrzymał się w latach osiemdziesiątych?
In Brzeg are some places that look as if time has stopped in the eighties.



A poza tym zapraszam na blog taty Dogobizk bo tam też pojawią się na pewno jakieś brzeskie zdjęcia.